Trzy rodziny
Te trzy rodziny wcale się nie znoszą. Można trzymać wszystkie i przechodzić między nimi zależnie od rodzaju pytania. Poniżej — krótka charakterystyka każdej z nich.
Tarot marsylski
XVI–XVIII wiek, żywy do dziśGeometryczny, surowy, drzeworytniczy — blotki niosą wyłącznie znak koloru, bez sceny.
Marsylia to najstarsza rodzina tarota drukowanego. W 1760 roku marsylski kartownik Nicolas Conver wyciął 78 klocków drzeworytniczych, które później stały się wzorcem odniesienia; przez ponad stulecie europejskie drukarnie kart pracowały z tych klocków albo z ich bezpośrednich kopii. Estetyka jest nie do pomylenia z niczym innym: twarda kreska drzeworytu, płaskie plamy cynobru, błękitu i oliwkowej zieleni, Wielkie Arkana z cyfrą rzymską, ale bez przyporządkowania astrologicznego, i — co najważniejsze — blotki, czyli karty od dwójki do dziesiątki w każdym kolorze, na których powtarza się sam znak koloru w odpowiedniej liczbie. Dwójka Kielichów to dwa kielichy ustawione symetrycznie; Dziesiątka Kielichów to dziesięć kielichów złożonych w rozetę. Żadnych postaci, żadnego miejsca akcji.
Ta cecha — blotka bez sceny — sprawia, że marsylia czyta się bardziej jak zadanie z semiotyki: składasz liczbę, żywioł i pozycję, zamiast odczytywać gotowy obrazek. Jest bardziej abstrakcyjna niż Rider-Waite-Smith i dlatego wymaga więcej od wyobraźni czytającego, a mniej podpowiada z karty. Wielu doświadczonych praktyków traktuje marsylię jak łacinę tarota: nie jest to najłatwiejsze wejście, ale kto raz nauczy się ją czytać, rozumie kościec całego systemu.
· Exemplars ·
Nicolas Conver · 1760
Drzeworyt, który stał się marsylskim wzorcem
Jodorowsky-Camoin · rekonstrukcja z lat 2000.
Philippe Camoin pochodzi z rodziny drukarzy kontynuującej linię Convera; wraz z Jodorowskym odtworzył pierwotną gamę barw
· Strengths ·
- Najczystszy rodowód klasyczny — najbliżej ludowego, europejskiego źródła tarota
- Symbolika Wielkich Arkanów jest niezamącona — bez późniejszej nakładki astrologicznej i liter hebrajskich
- Puste blotki zostawiają miejsce wyobraźni — wielu starszych stażem lubi właśnie to napięcie: obrazek nie czyta za ciebie
· Caveats ·
- Początkujący męczą się na blotkach — żadnych postaci, żadnej scenerii, tylko powtórzony znak koloru
- Czytającemu wychowanemu na narracyjnych blotkach Waite'a marsylia potrafi wydać się abstrakcyjna i chłodna
Rider-Waite-Smith
Wydana w 1909, wpływ trwa do dziśBlotki w pełni sceniczne — każda karta Małych Arkanów jest sceną z postaciami i fabułą.
Rider-Waite-Smith (dalej: RWS) to talia napisana przez Arthura Edwarda Waite'a i narysowana przez Pamelę Colman Smith, wydana w grudniu 1909 roku przez londyński dom Rider. Przewrót nie dokonał się w Wielkich Arkanach — te Waite w większości odziedziczył po marsylii — lecz w pełnym uscenicznieniu wszystkich czterdziestu kart Małych Arkanów. Po 1909 roku Trójka Mieczy przestała być trzema mieczami i stała się trzema ostrzami przebijającymi serce pod burzową chmurą. Ósemka Kielichów przestała być ośmioma kielichami i stała się zakapturzoną postacią odchodzącą w stronę gór. Sceny sprawiły, że Małe Arkana dały się czytać, i ta czytelność jest powodem, dla którego RWS została faktycznym standardem nauczania tarota w XX wieku.
Sto lat później przeważająca większość talii dostępnych w sprzedaży to pochodne RWS: nowy styl rysunku, nowe postaci, zlokalizowane symbole, ale zachowana narracyjna budowa blotek. Skala tego ekosystemu oznacza w praktyce jedno: dowolny kurs tarota w sieci uczy domyślnie RWS, a dowolny podręcznik dla początkujących, który weźmiesz z półki, odsyła domyślnie do RWS.
· Exemplars ·
Rider · oryginał z 1909
Rewers „Róże i lilie”; pierwsze wydanie schodziło z prasy od grudnia 1909 do kwietnia 1910
Pochodne współczesne (bez wskazania)
Setki nowych autorskich pochodnych RWS rocznie — wybieraj według własnego oka
· Strengths ·
- Przyjazna początkującym — sceniczne blotki same podają zaczepienie fabularne
- Największy ekosystem — kursy, książki, społeczność i narzędzia cyfrowe domyślnie zakładają RWS
- Umiarkowana gęstość symboli — prościej niż w Thoth, wyraźniej niż w marsylii
· Caveats ·
- Bywa odbierana jako „odpowiedź z klucza” — u wyjadaczy pojawia się zmęczenie tą estetyką
- Część postaci niesie mieszczańską ikonografię brytyjską początku XX wieku — współczesne pochodne zwykle to przepisują
Thoth
Malowana w latach 1938–1943; wydana w 1969Kabała, astrologia i geometria rzutowa — najbardziej usystematyzowana z talii.
Thoth to tekst Aleistera Crowleya i malarstwo Lady Friedy Harris — obrazy powstawały w Londynie czasu wojny, między 1938 a 1943 rokiem, a towarzyszący im wykład Crowley ogłosił w 1944 roku jako The Book of Thoth. Sama talia doczekała się druku dopiero w 1969 roku, dwadzieścia sześć lat po ukończeniu obrazów: Crowley umarł w 1947, Harris w 1962, żadne z nich nie zobaczyło jej wydanej. Plastycznie jest to zapis eksperymentu Harris z geometrią rzutową — kompozycja każdej karty czyta się jak przecięcie estetyki matematycznej z diagramem hermetycznym.
Różnica wobec RWS jest różnicą stopnia usystematyzowania. Każda karta niesie przyporządkowanie astrologiczne, przypisanie do ścieżki kabalistycznej i terminologię własną systemu Thelemy. Uczyć się Thoth znaczy uczyć się równocześnie rusztowania Crowleyowskiej Thelemy. Ten próg tłumaczy, dlaczego jest to talia pierwszego wyboru dla ludzi wchodzących od astrologii i kabały — i dlaczego bywa niepotrzebnie surowa dla kogoś, kto chce po prostu ćwiczyć uważność.
· Exemplars ·
Crowley-Harris · pierwsze wydanie 1969
Wydane przez Ordo Templi Orientis; żadne z dwojga autorów tego nie dożyło
Tarot Haindla · 1988
Niemiecka odnoga linii Thoth autorstwa Hermanna Haindla, wciągająca symbolikę nordycką, indyjską i rdzennoamerykańską
· Strengths ·
- Najbardziej systematyczna — pełne przyporządkowania zodiakalne, kabalistyczne, literowe i żywiołowe
- Pierwszy wybór dla uczących się astrologii albo kabały — rusztowanie odpowiedniości da się wykorzystać wprost
- Rozpoznawalna plastyka — geometria rzutowa Harris to język widzenia bez odpowiednika w pozostałych rodzinach
· Caveats ·
- Stroma krzywa uczenia się — poza tarotem trzeba przyswoić słownik Thelemy
- Biografia Crowleya bywa dla części czytających odpychająca — wartość poznawcza talii jest jednak niezależna od jego osoby
· Comparison ·
Gdzie stoi Lunarcana
Lunarcana jest zaszczepiona na podkładce Rider-Waite-Smith: sceniczne blotki, rozpoznawalne postaci Wielkich Arkanów, słowa kluczowe uzgodnione z Waite'em — tak, żeby ktoś, kto uczył się z polskiego podręcznika albo z kursu opartego na RWS, mógł zacząć tu czytać bez tarcia. Na oko idziemy jednak drogą rękopisu i mapy rysowanej ręką: przygaszona kość słoniowa w tle, złoto wyłącznie jako znak progu, cienka kreska alchemiczna zamiast ozdób — i świadoma rezygnacja z nasycenia oraz kreskówkowej miękkości, którą odznacza się większość późnych pochodnych RWS.
To nie jest naśladowanie żadnej z rodzin ani synteza trzech. Traktuj Lunarcanę jak niewielką gałąź linii RWS: bierze czytelność blotek, odmawia dekoracyjnych nawyków narosłych przez stulecie. Talia cyfrowa nie musi już pełnić funkcji ładnego przedmiotu na półkę; lepiej, żeby stała nieruchomo w tle, a uwaga została przy pytaniu tego, kto czyta.
Poradnik zakupowy
Jeśli używasz Lunarcany od jakiegoś czasu i chcesz postawić obok papierową talię, oto punkt wyjścia rozpisany według typu czytającego, z oglądaniem się na to, co realnie da się kupić w Polsce. Żaden z tych wierszy nie jest jedyną odpowiedzią i nie ma tu żadnego rankingu.
· Kto dopiero zaczyna ·
Dowolna pochodna RWS, której rysunek do ciebie mówi
Największe zaplecze i najwięcej materiału do nauki — można zacząć od pierwszego lepszego dziesięciominutowego wprowadzenia i będzie pasowało do twojej talii
· Kto przyszedł od astrologii ·
Thoth Crowleya i Harris albo talia Haindla
Najpełniejsza rozpiska zodiakalna, kabalistyczna i literowa — astrologię i tarota przyswaja się wtedy jednym ruchem
· Kto szuka klasycznego rodowodu ·
Marsylia Convera albo rekonstrukcja Camoina i Jodorowskiego
Najbliżej osiemnastowiecznej, ludowej formy europejskiej; dobra dla kogoś, kto woli mniej podpowiedzi na karcie
· Kto czyta w kluczu psychologicznym ·
Talia z linii jungowskiej, po tropach wskazanych przez Sallie Nichols
Pracujący po jungowsku często wracają do marsylskiej abstrakcji, a ta linia nie pokrywa się z najświeższą pochodną RWS
· Komu zależy na polskiej książeczce ·
Polskojęzyczne wydanie RWS
Pierwsza talia polskiego czytelnika prawie zawsze tak wygląda: nazwy kart są w niej te same co w wyszukiwarce i w tych artykułach, więc między rysunkiem a słowem nie staje dodatkowa warstwa przekładu
Epoka artystów niezależnych
Po 2010 roku serwisy zbiórkowe zaczęły wyrzucać falę niezależnych talii niemal co miesiąc: ilustratorzy, rysownicy komiksowi i artyści cyfrowi przerysowują siedemdziesiąt osiem kart we własnym języku widzenia. To najszersze rozgałęzienie w wydawniczej historii tarota — rynek, który przez sto lat określały trzy czy cztery domy, w dekadę wydał tysiące nowych talii. Jasna strona jest taka, że do ikonografii wreszcie wchodzą różne punkty widzenia kulturowego. Ciemna — że niejedna talia zmienia wyłącznie manierę rysunku, nie przebudowawszy znaczeń, i kupujący dostaje do ręki komplet, który pod farbą czyta się dokładnie jak RWS.
W Polsce ta historia ma własne zagięcie. Tarot przyszedł tu najpierw po francusku: pisma Papusa tłumaczono na polski jeszcze w dwudziestoleciu międzywojennym, a więc francuski, marsylsko-okultystyczny słownik zdążył się u nas zadomowić, zanim ktokolwiek zobaczył na oczy talię Waite'a. Potem przyszły dekady, w których ezoterycznego druku praktycznie nie było, a to, co krążyło, krążyło w przepisywanych odbitkach. Przełom lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych otworzył rynek naraz: wydawnictwa takie jak Studio Astropsychologii czy Ravi wypuściły polskie wydania RWS wraz z książeczkami i to one ustaliły nazewnictwo, którym mówimy do dziś — Różdżki, Kielichy, Miecze, Denary, Paź i Rycerz zamiast Giermka i Jeźdźca. Dlatego pierwsza talia polskiego czytelnika to niemal zawsze polskojęzyczne wydanie RWS z broszurką, a nie angielski oryginał przywieziony z podróży. Przy wyborze talii niezależnej i tak ważniejsze od podglądu obrazków jest słowo autora: przerysowuje estetykę czy przebudowuje znaczenia?
Ta strona nie poleca konkretnych talii niezależnych — nowe wychodzą co miesiąc, rekomendacje starzeją się błyskawicznie, a serwis stara się trzymać od wszystkich autorów w równej odległości. Po konkrety lepiej pójść na polskie fora i grupy praktykujących albo do cotygodniowych wątków o taliach na r/tarot — tam zawsze jest świeżej niż tutaj.
Wyrocznie · tarot · Lenormand
Tarot ma sztywną strukturę siedemdziesięciu ośmiu kart: dwadzieścia dwa Wielkie Arkana plus cztery kolory po czternaście kart. Marsylia, RWS czy Thoth — ten kościec się nie zmienia. Traktuj go jak wspólny przyrząd wszystkich czytających: gramy warianty na tym samym urządzeniu, i dlatego Dziesiątka Denarów mówi coś nawet komuś, kto trzyma w ręku talię, której nigdy nie widziałeś.
Talia wyroczni takiej struktury nie ma. Liczba kart pływa — najczęściej czterdzieści cztery, pięćdziesiąt dwie, sześćdziesiąt cztery — a temat i układ znaków są takie, jakie ustanowił autor. Wyrocznie księżycowe, roślinne, zwierzęce, boginiczne: ten dział bliżej ma do zestawu podpórek do namysłu ułożonego jedną ręką. Wyrocznie i tarot nie zastępują się nawzajem. Wyrocznia wygrywa spójnością tematu wewnątrz jednej talii, przegrywa wspólnym słownikiem między taliami — z nią nie przyjdziesz do drugiego praktykującego i nie zostaniesz zrozumiany w pół zdania.
Lenormand to osobny system: trzydzieści sześć obrazków z codziennego obiegu dziewiętnastowiecznej kultury niemieckiej, czytanych zestawieniami, a nie z pozycji — karty poprawiają się nawzajem. W Polsce tę samą niszę trzymało historycznie czytanie ze zwykłej talii kart i domowa gramatyka układów, której prawie nikt nie spisał. Osobna strona o tym pojawi się później.
Papier czy ekran
Własna wartość talii papierowej jest dotykowa: szelest kart ocierających się o siebie przy tasowaniu, ciężar przełożenia, słabe tarcie opuszki o odwracany karton. To ślad pamięci ciała i z latami wchodzi w rytm, którym czytasz. Wielu praktykujących opisuje to przez oddech: długo używana talia dostraja się do tempa ręki, a nawet do myśli, które wracają.
Własna wartość talii cyfrowej to przenośność i obecność wszędzie: mieści się w kieszeni, nie wymaga pielęgnacji, nadaje się do łóżka o jedenastej wieczorem, po czym nie trzeba wstawać i zbierać kart z podłogi. Umie też to, czego papier nie umie: ruch, przejście, natychmiastową interpretację i historię, do której można wrócić po miesiącach.
Przeciwstawienia tu nie ma. Wielu dochodzi do trwałego układu: talia papierowa do wielkich pytań, tych, którym należy się uprzątnięty stół i pół godziny; cyfrowa do codziennej notatki, trzech linijek przed snem. Lunarcana nie prosi, żebyś rzucił papier, ani nie ciągnie na stałe w piksele. Czytaj tym, czym w danej chwili czyta się naturalnie.