Lunarcana

· LENORMAND ·

Lenormand w zestawieniu z tarotem

Dwie talie, dwie gramatyki, które nie mają ze sobą nic wspólnego.

Na półce z taliami, obok tarota, leży zwykle coś mniejszego: trzydzieści sześć kart gęsto zastawionych drobnymi przedmiotami — jeździec, list, klucz, myszy — podpisanych nazwą Petit Lenormand, po polsku Mały Lenormand. Kto widzi je pierwszy raz, odkłada je zwykle do jednej z dwóch przegródek: albo skrócony tarot, albo jedna z wielu talii wyroczni. Żadna z tych przegródek nie pasuje. Lenormand jest systemem osobnym — ma własną historię, zamknięty kanon i własną gramatykę czytania — i stoi obok tarota, nigdzie się z nim nie nakładając.

W Polsce nieporozumienie ma przy tym własny kształt. Talia trzydziestu sześciu obrazkowych kart z podpisami, sprzedawana u nas od dziesięcioleci w kioskach pod handlową nazwą kart cygańskich — nazwą dziś słusznie odbieraną jako etnicznie nacechowana — nie jest Lenormandem. Wygląda podobnie, bo powiela ten sam dziewiętnastowieczny gust do przedmiotu codziennego, ale pochodzi z innej gałęzi wydawniczej i nie ma zamkniętego kanonu. Ta strona robi więc jedną rzecz: tłumaczy Lenormand na tyle jasno, żeby dało się go odróżnić od tarota, a czytającemu z Polski — także od tego, co leżało w szufladzie u babci. Techniki czytania tu nie uczymy; to materiał na grubą książkę. Lunarcana **nie obsługuje** odczytów Lenormanda; ta strona ma pokazać, co wybierasz, a nie nauczyć, jak się tym posługiwać.

Początek — stolik do gry w Norymberdze

Trzydzieści sześć kart, które dziś nazywamy Lenormandem, pojawia się po raz pierwszy w Norymberdze około 1799 roku. Rysuje je Johann Kaspar Hechtel (1771–1799) jako salonową rozrywkę pod tytułem Das Spiel der Hoffnung — gra nadziei. Nie była to talia do czytania: trzydzieści sześć obrazków układało się w planszę sześć na sześć, rzucało się kostką, przesuwało pionek po polach, a wygrywał ten, kto pierwszy dotarł do karty trzydziestej piątej — Kotwicy, godła nadziei. Czytania w tym niemieckim stoliku końca XVIII wieku po prostu nie było.

Gra rozeszła się po Europie i stopniowo ktoś zaczął rozkładać jej karty, zamiast przesuwać po nich pionek. Około 1846 roku — trzy lata po śmierci panny Lenormand — paryscy wydawcy przepakowali talię do czytania pod nazwą Petit Lenormand, dokładając do niej to znane nazwisko tak, jak wiesza się cudzy szyld nad nowym sklepem. W kolekcji Schreibera w British Museum zachowały się egzemplarze oryginalnego Spiel der Hoffnung, a badania potwierdziły, że obrazki i kolejność Hechtla są bezpośrednim przodkiem talii sprzedawanych dzisiaj. Do Polski system dotarł późno, drogą niemiecką i francuską, i do dziś pozostaje u nas praktyką niszową wobec tarota.

Do polszczyzny Lenormand wszedł dwiema falami i to widać po słownictwie. Pierwsza, jeszcze przedwojenna, była wąska i szła przez Niemcy — talie z norymberskiej i lipskiej produkcji krążyły po zaborze pruskim razem z niemieckimi podpisami na kartach. Druga przyszła dopiero w latach dwutysięcznych, drogą internetową, z podręczników niemieckich i angielskich, i to ona zbudowała dzisiejszą polską praktykę. Skutek jest taki, że o ile nazwy kart tarota ustabilizowały się u nas w latach dziewięćdziesiątych i od trzydziestu lat brzmią tak samo u każdego wydawcy, o tyle polskie nazwy kart Lenormanda wciąż się chwieją: karta jedenasta bywa Rózgami, Batem albo Biczem, dwudziesta druga Drogami albo Rozstajami, dziewiąta Bukietem albo Kwiatami. Numer jest więc pewniejszy od nazwy — i dlatego w polskich zapisach rozkładów karty podaje się najczęściej numerem, a nazwę dokłada w nawiasie.

Prostowanie — talia, której ona nigdy nie miała w ręku

Wokół słynnej paryskiej czytelniczki kart krążą dwa twierdzenia; oba wymagają sprostowania.

  1. Marie Anne Adélaïde Lenormand (1772–1843) czytała z kart w Paryżu od czasów rewolucji po epokę napoleońską. Twierdziła, że wśród jej klientów była cesarzowa Józefina i niejedna postać rewolucji — ta część opowieści jest w nauce szeroko przyjmowana.
  2. Czytała jednak **ze zwykłych kart do gry** (oraz z bardziej rozbudowanego systemu zwanego Grand Jeu), a nie z talii trzydziestu sześciu kart, która dziś nosi jej nazwisko.
  3. Tej talii **nie zaprojektowała, nie wydała i nigdy się nią nie posłużyła**.
  4. Złożono ją **po jej śmierci**, opierając się na jej sławie: relacja między nią a tymi kartami przypomina podpis ambasadora marki złożony przez kogoś, kogo już nie było na świecie.

Budowa — trzydzieści sześć obrazków z życia codziennego, raz na zawsze ustalonych

Kanon Lenormanda jest zamknięty: numer, kolejność i nazwa są te same we wszystkich wydaniach. Oto standardowa sekwencja, z polskimi nazwami w obiegu obok międzynarodowych.

  1. Jeździec · Rider
  2. Koniczyna · Clover
  3. Statek · Ship
  4. Dom · House
  5. Drzewo · Tree
  6. Chmury · Clouds
  7. Wąż · Snake
  8. Trumna · Coffin
  9. Bukiet · Bouquet
  10. Kosa · Scythe
  11. Rózgi · Whip
  12. Ptaki · Birds
  13. Dziecko · Child
  14. Lis · Fox
  15. Niedźwiedź · Bear
  16. Gwiazdy · Star
  17. Bocian · Stork
  18. Pies · Dog
  19. Wieża · Tower
  20. Ogród · Garden
  21. Góra · Mountain
  22. Drogi · Crossroads
  23. Myszy · Mice
  24. Serce · Heart
  25. Pierścień · Ring
  26. Księga · Book
  27. List · Letter
  28. Mężczyzna · Man
  29. Kobieta · Woman
  30. Lilie · Lily
  31. Słońce · Sun
  32. Księżyc · Moon
  33. Klucz · Key
  34. Ryby · Fish
  35. Kotwica · Anchor
  36. Krzyż · Cross

W zestawieniu z siedemdziesięcioma ośmioma kartami tarota obrazy Lenormanda są wyraźnie bardziej dosłowne — jeździec, list, klucz, mysz — i należą do dnia powszedniego, a nie do repertuaru archetypów. Każda karta nosi dodatkowo w rogu odpowiednik z talii do gry (List to na przykład siódemka karo), co jest śladem jej narodzin wewnątrz talii karcianej. Dla polskiego czytelnika ten róg bywa drobnym zgrzytem, bo pokazuje kolory francuskie — kier, karo, trefl, pik — a nie cztery kolory tarota, czyli Różdżki, Kielichy, Miecze i Denary. To dwa różne słowniki i mylenie ich jest najczęstszym potknięciem w polskich opisach tej talii.

Różnica — dwie gramatyki czytania

Jedno i drugie to karty, które się czyta, a jednak ich **gramatyka** pochodzi z innej rodziny: jedna działa jak słownik, druga jak opowieść.

· Rozmiar i budowa ·
LENORMAND36 kart, kanon zamknięty
TAROT78 kart (22 Wielkie Arkana + 56 Małych Arkanów)
· Charakter karty ·
LENORMANDKonkretne przedmioty (Jeździec / List / Klucz / Myszy)
TAROTArchetypy i sceny (Głupiec / Kochankowie / Wieża / Sąd)
· Jednostka odczytu ·
LENORMANDPołączenie — dwie karty tworzą zwrot, trzy i więcej zdanie
TAROTOpowieść — każda karta stoi o własnych siłach; kilka rozwija łuk
· Pytania, do których się nadaje ·
LENORMANDKonkretne — czy? kiedy? w jaki sposób? — o rzeczowy zarys sytuacji
TAROTOtwarte — dlaczego? co się tu właściwie rozgrywa? — o warstwę archetypiczną
· Ton ·
LENORMANDDosłowny, prosty, domowy
TAROTSymboliczny, warstwowy, wracalny bez końca
· Karty odwrócone ·
LENORMANDZ reguły się ich nie stosuje
TAROTCzęsta zmienna opcjonalna

Połączenie kontra opowieść — krótki przykład

Weź to samo pytanie — jak się układa sprawa z A — i dwie odkryte karty. W tarocie, dajmy na to Kochankowie obok Wieży, czytający otwiera opowieść: głęboka więź przechodzi przez wstrząs przychodzący z zewnątrz, stare konstrukcje mogą się rozsypać albo złożyć na nowo w formę uczciwszą. Ciężar spoczywa na tym, dlaczego, i na łuku, jaki dwie karty rysują razem.

W Lenormandzie, dajmy na to Serce (24) obok Krzyża (36), czytający składa natomiast zwrot: uczucie pod obciążeniem, próba, która ciąży na więzi. Dołóż trzecią kartę, a zwrot zamieni się w zdanie. Dołóż czwartą, a zdanie dostanie czas, miejsce i osoby. Lenormand pisze telegramy, tarot pisze wiersze. Mogą mówić o tej samej sytuacji, ale ziarno obu gramatyk jest inne.

Dlatego w praktyce oba systemy bywają trzymane razem: tarot oddaje pytaniu jego dlaczego, Lenormand oddaje mu jego jak. To nie jest zamiana jednego na drugie, to dołożenie — pod warunkiem, że najpierw przyzna się przed sobą, iż są to dwa osobne języki, a nie dwie gwary tego samego.

Ani tarot, ani talia wyroczni

Bardzo częsty błąd katalogowy wkłada Lenormand do szuflady z taliami wyroczni. Tymczasem talia wyroczni z definicji **nie ma ustalonej budowy**: autor sam wybiera liczbę kart (czterdzieści cztery, pięćdziesiąt dwie, dowolną), tematy i obrazy. Lenormand ma stałą liczbę (36), stałą kolejność (1–36) i stałe nazwy, dokładnie tak jak siedemdziesiąt osiem kart tarota. To **kanon zamknięty**, tylko mniejszy. Dla polskiego czytelnika warto dodać, że i wspomniane karty kioskowe nie są tym samym: mają własną, dziewiętnastowieczną genealogię wydawniczą i podpisaną na karcie gotową formułkę, więc kto widział je w domu dziadków, nie widział Lenormanda. Trzy rodziny, trzy katalogi — a kiedy potrzebna jest trzecia kategoria, tą trzecią kategorią jest po prostu sam Lenormand.

Uwaga o zakresie Lunarcany