Lunarcana

· Zwierzę ·

Wilk

Dzika połowa — instynkt, który nie zgodził się na oswojenie.

Co znaczy wilk

W zachodnim nurcie misteryjnym wilka czyta się jako figurę dzikości — instynktu, który nie zgodził się na wieś, apetytu, który nie nauczył się stołu, tej warstwy umysłu naturalnego, która wciąż odpowiada księżycowi, a nie dzwonowi. Raz po raz ustawia się go w parze z oswojonym bratem, psem, i to właśnie para jest tu symbolem: wilk to ten, kim pies był, zanim dostał imię; to, do czego pies wróci, jeśli więź pęknie; starsze zwierzę, które młodsze nosi na sobie jak wierzchnie okrycie.

W rejestrze księżycowym wilk niesie osobny ładunek. Tam, gdzie słońce rządzi dziennym „ja”, które zgadza się być widziane, księżyc rządzi warstwą nieposegregowaną, przodkowską, rozpoznaną w połowie — a wilk jest widzialnym ciałem apetytu tej warstwy. W strumieniu symbolicznym nie jest postacią moralną: ani czarnym charakterem, ani bohaterem, tylko świadkiem tego, czego w człowieku nie zbudowało miasto. Ewangeliczne ostrzeżenie przed fałszywymi prorokami w owczej skórze (Mt 7,15) należy do zupełnie innego rejestru; przestrzega przed wilkiem przebranym, nie przed wilkiem jako takim.

Czytany na własnej głębokości, wilk jest pytaniem, które wymusza każda karta księżycowa: co jest we mnie oswojone, co dzikie i czy ta różnica została już rozpoznana. Polszczyzna zna ten próg lepiej, niż się wydaje. „Nie wywołuj wilka z lasu” nie jest przestrogą przed zwierzęciem. Jest przestrogą przed nazywaniem — przed wypowiedzeniem na głos czegoś, co dopóki nie ma imienia, siedzi w gęstwinie i nie wychodzi. Osiemnasty arkan pracuje dokładnie na tym prawie.

Jak wilk pojawia się w talii

W talii Rider-Waite-Smith wilk wychodzi na powierzchnię tylko raz, ale to wystąpienie jest precyzyjne. Na Księżycu Pamela Colman Smith maluje na pierwszym planie dwa zwierzęta podnoszące głos w stronę księżyca, który ma twarz. Po prawej stoi pies oswojony — uszy postawione, postawa wyuczona. Po lewej stoi wilk: szczuplejszy, z niżej opuszczoną głową, z tym samym wyciem wydobywającym się z ciała, którego nigdy nie wprowadzono do domu. Za nimi dwie wieże wyznaczają bramę do ścieżki wspinającej się ku dalekiemu grzbietowi; przed nimi rak wychodzi z nieruchomej wody.

Przeczytane w całości, wilk i pies nie są dwoma zwierzętami, tylko jednym pęknięciem wewnątrz jednej natury. Waite w Pictorial Key nazywa je lękami umysłu naturalnego wobec miejsca wyjścia — a księżyc jest jedynym światłem, przy którym to wyjście daje się znaleźć. Moc daje nam dłoń na lwie: królewskie gorąco spotkane dzienną niewinnością. Księżyc nie daje żadnej dłoni, tylko wycie. Wilk nie jest tu ujarzmiony, nie ma przy sobie poskramiającego i nikt go nie prosi o zgodę.

Warto przyjrzeć się temu, co obie postacie robią z głową. Pies stoi z pyskiem zadartym wysoko, w wyuczonej postawie zwierzęcia, które wie, że ktoś patrzy. Wilk trzyma łeb niżej i wyje jakby do siebie — bez adresata, bez oczekiwania na odpowiedź. Smith nie namalowała między nimi żadnej wrogości: nie warczą na siebie, nie dzieli ich nic poza ścieżką biegnącą od wody między wieże. To jest istotny wybór malarski, bo europejska ikonografia wilka niemal zawsze ustawiała go naprzeciw czegoś — naprzeciw stada, naprzeciw pasterza, naprzeciw człowieka. Tutaj wilk nie stoi naprzeciw niczego. Stoi obok i robi to samo, co pies, tylko ciszej i bez publiczności.

Jest dzikim półciałem księżycowego „ja”, stojącym na tej samej ziemi, co jego domowy brat, i odpowiadającym na to samo wezwanie. Karta zadaje każdemu, kto ją odkryje, to samo pytanie: który z dwóch głosów jest mój i czy z drugim doszło już do zgody. Odpowiedź, jeśli jest uczciwa, rzadko brzmi „ten pierwszy”.

Karty, które niosą wilka

Jedna karta talii umieszcza wilka wewnątrz namalowanej sceny.

Najedź na znacznik, żeby zobaczyć, gdzie na karcie leży symbol.

Księżyc · Wilk

Księżyc

Na Księżycu wilk stoi po lewej stronie pierwszego planu — szczuplejszy i z niżej opuszczoną głową niż pies naprzeciw — a oba wyją w stronę twarzy księżyca między dwiema wieżami. Czytaj go obok psa, a nie przeciw niemu: to samo wezwanie wchodzi w obie gardziele, w ciało nazwane i w ciało, którego nikt nie nazwał.

· Przeczytaj tę kartę

Wilk należy do kategorii zwierząt — do bestiariusza stworzeń, które są żywiołowymi i moralnymi świadkami ludzkich postaci. Warto czytać go obok węża: obie figury są obrazem tego, co nieoswojone, tej połowy człowieka, której miasto nie wychowało.

Starsze źródła

Życie ikonograficzne wilka wyprzedza taro o tysiąclecia i dochodzi do obrazu Pameli Colman Smith z 1909 roku kilkoma osobnymi strumieniami. W rzymskim micie założycielskim (Liwiusz, „Ab Urbe Condita” 1,4) wilczyca — lupa — karmi na brzegu Tybru porzuconych bliźniaków, Romulusa i Remusa: dzika matka utrzymuje ludzką historię przy życiu w przerwie między porzuceniem a zbudowaniem miasta. W kosmologii nordyckiej („Edda” Snorriego, Gylfaginning) Fenrir jest wilkiem spętanym przez bogów wstążką z rzeczy niemożliwych, który zrywa się w dniu Ragnarök i pożera słońce: dzikość, którą miasto więzi, ale której nie umie znieść z powierzchni. Już te dwa pnie — wilczyca karmiąca i wilk kończący świat — niosą dwuznaczność, którą obraz Smith dziedziczy.

Rejestr chrześcijański nałożył na to własne odczytanie. W przypowieści o fałszywych prorokach (Mt 7,15) wilk przychodzi w owczej skórze — niebezpieczny apetyt, który nauczył się ubierać jak bezpieczny. Od późnej starożytności Europa chrześcijańska czytała wilka głównie przez tę soczewkę: drapieżnik na skraju stada, diabeł na skraju parafii. W pełnym średniowieczu wilk był już stałym godłem bestiariuszy dla żarłoczności, a spora część wilczych lęków, które trafiły do dziewiętnastowiecznych baśni europejskich, pochodzi z tej warstwy, nie ze starszej, mitycznej.

Polska ma w tej materii własny, słowiański wkład, i jest on językowy. Wilkołak — słowo złożone z wilka i z dawnego rdzenia oznaczającego skórę, sierść — nie opisuje potwora z zewnątrz, tylko człowieka, który zakłada zwierzęce okrycie i nie zawsze potrafi je zdjąć. Słowiańska wersja tej figury bywa bliższa chorobie i przesileniu niż złu; wilkołactwo przychodziło na kogoś, kto przekroczył jakiś próg, i mijało samo. To jest ta sama myśl, którą osiemnasty arkan maluje bez słów: wilk i pies stoją na jednej ziemi, bo są jedną skórą obróconą na dwie strony. Do tego dochodzi polskie doświadczenie całkiem współczesne — wilk wrócił do Puszczy Białowieskiej i do Bieszczadów, żyje tam pod ochroną i jest rzeczą realną, a nie baśniową, co zdejmuje z tego symbolu połowę taniej grozy.

Ikonografia egipska daje wreszcie przeciwwagę, której londyński kontekst Smith był świadomy. Anubis o szakalej głowie — w źródłach popularnych czytany często jako wilczy — nie jest europejskim wilkiem w ogóle; jest przewodnikiem umarłych, zwierzęciem sprzymierzonym, psią stroną tej samej pary podniesioną do rangi świętego urzędu. Po drugiej stronie oceanu rdzenne tradycje Ameryki Północnej mają własne, osobne nauki o Wilku jako krewnym, nauczycielu albo powinowatym; nie są one jednym symbolem i nie są źródłem Smith — wspomina się je tutaj wyłącznie po to, by zaznaczyć, że europejski wilk-pożeracz jest jednym kulturowym odczytaniem wśród wielu. Zanim Waite zamówił osiemnasty arkan, dostępny mu wilk był już tym grubym stosem: wilczyca i Fenrir, wilk z przypowieści i wilk z bestiariusza, a za nimi wszystkimi prostszy, starszy fakt, że pies obok niego był kiedyś tym samym zwierzęciem i może nim jeszcze być.